stycznia 11

Ja tam lubię robić foty nie z tej ziemi i tylko dlatego wybrałem study english Australia. Poza wysokim poziomem, miłym usposobieniem tubylców najważniejsze co kocham w Australii, to światło i przestrzeń. Nawet te dziwaczne zwierzęta nie robią na mnie takiego wrażenia jak purpurowe skały tnące karmazynowe chmury. Po pół roku zacząłem się zastanawiać czy nie pójść na jakiś university Australia, czy do jakiejś szkoły artu. Ale po refleksji doszedłem do wniosku, że cała potęga i urok Australii pryśnie jeśli będę tutaj hodował swój trawnik. Przyjemniej będzie co jakiś czas wrócić na ten kontynent. I od czasu kursu  językowego byłem tam już dwa razy. Traktuję te wyjazdy jak nagrodę za moją codzienną pracę. Zawsze wracam z kapitalnym materiałem. Pomyślę o wydaniu albumu o tej rajskiej krainie.

listopada 26

Hmmm… Mam do wyboru albo kursy językowe na Malcie (gdzie mam ciotkę Jolę, która zna wszystkie sklepy na wyspie!!!!), albo Hiszpania. Co do tej drugiej opcji, to czytałam na forum, że w Hiszpanii bardzo się opłaca wybrać któryś z wakacyjnych kursów językowych, bo wtedy łatwo też sobie dorobić, przy zbiorze owoców,
a nawet jako ratownik (mniam!!!! te wszystkie opalone ciacha!!!!). Sama nie wiem… A chcę koniecznie jechać teraz, bo w następnym roku to już matura. A nie chcę mieć później przerzutów sumienia, że nie dostałam się na swoją wymarzoną farmację, bo mi się bardziej chciało piłować język. Malta, Malta – to fajnie brzmi. A jak byłam mała, to jechałam taką kolejką “Maltanką” do zoo, jak byliśmy w Poznaniu z klasą (surykatka rzuciła kamieniem w takiego muła Marcina, guza mu nabiła, a ten miał ojca w ubezpieczalni – jeszcze zoo musiało zapłacić, takie wały!!!!). Także i racjonalnie, i kapitalnie, to do małej cisnej Anielki NIE WIEM!!!! HELP!!!! ~Maja

cs cheaty Przystanek Woodstock biżuteria praca białystok ekonomia części samochodowe monochromatyczna Panasonic